Zanik samodzielności

Jestem zwolennikiem tworzenia demokracji bezpośredniej najpierw we własnym gronie i bez udziału w polityce.

To podejście promował również Edward Abramowski w książce „Braterstwo, Solidarność, Współdziałanie„.
Potwierdza je również historia Szwajcarii – demokracja zaczęła się tam od małych grup, które przez długi czas zajmowały się tylko sobą.

Sednem tego podejście jest pełna samodzielność – bez polegania na innych.

Wydawało mi się naturalne, że projekt wprowadzenia demokracji bezpośredniej w Polsce powinien mieć etapy. Na pierwszym budujemy tylko naszą siłę i dopiero gdy będziemy potężni, liczni, zasobni, dopiero wtedy uderzamy w politykę.

Ale z jakiegoś powodu wiele osób, od samego początku istnienia grupy, domaga się, żeby robić polityczne działania, apelować do polityków i prosić ich o zmiany. To koliduje z nauką samodzielności.

Nie da się jednocześnie być samodzielnym i opierać swój sukces na łasce polityków.

Myślę, że jeśli opcja apelowania do polityków będzie cały czas dostępna, to nigdy nie nauczymy się załatwiać spraw samodzielnie. Dlatego proponuję zrobienie nowej grupy w której wyraźnie określimy jaką ścieżką idziemy.

Nie musi to oznaczać podziału i rozpadu. Możemy mieć grupę w której jest polityka i grupę w której polityki nie ma.

Proponuję takie startowe zasady dla (apolitycznej) grupy samopomocy:

Czego NIE robi apolityczna grupa

  • nie robi żadnych inicjatyw politycznych i społecznych
  • nie uczy innych (ludzi na zewnątrz grupy) demokracji bezpośredniej
  • nie apeluje do polityków, radnych ani instytucji państwowych
  • nie składa petycji, apeli ani próśb o interwencję
  • nie lobbuje i nie prowadzi działań politycznych
  • nie zajmuje stanowiska w bieżących sprawach politycznych
  • nie organizuje kampanii społecznych skierowanych do władzy i społeczeństwa
  • nie buduje szerokiego ruchu nastawionego na zmianę prawa przez presję na państwo

Te ograniczenia nie blokują nam możliwości wpływania na rzeczywistość. Na przykład, jeżeli zbudujemy bazę wiedzy o demokracji bezpośredniej dla nas, to jak najbardziej możemy ją udostępnić zewnętrznemu światu.

Kluczowe jest to, żeby rozwój naszej grupy nie zależał od świata zewnętrznego. Ale świat zewnętrzny może korzystać z naszego dorobku.

Co ROBI apolityczna grupa

  • buduje szeroko pojęty dobrobyt (intelektualny, zdrowotny, psychiczny i finansowy)
  • rozwija drobne wspólne biznesy (spółdzielczość)
  • wspiera inicjatywy gospodarcze swoich członków
  • pomaga budować indywidualny dobrobyt swoich członków
  • współdzieli zasoby, przedmioty, usługi i kompetencje
  • ma małą składkę na wewnętrzne działania
  • robi wspólne inwestycje
  • wspólnie inwestuje i realizuje własne projekty
  • uczy się, ćwiczy i rozwija demokrację bezpośrednią na własnym przykładzie
  • tworzy lokalne grupy samopomocy i konfederację tych grup
  • rozwija narzędzia informatyczne (Wikikracja, AI, inne aplikacje)

Możemy iść obydwoma drogami naraz. Ja będę w obydwu grupach i polecam to samo wszystkim. Dzięki temu, zamiast dzielić, pomnożymy nasze możliwości. Może wręcz – więcej osób będzie zadowolonych bo oba podejścia będą dostępne.

W skrócie:

Proponuję robić to samo co robią Braterstwa Ludzi Wolnych tylko, że w oparciu o demokrację bezpośrednią.

I ten zanik samodzielności tak głęboko wsiąknął w charakter narodu, że nawet umysły przodujące, programy partii i stronnictw, nie mogły zdobyć się na żadne inne postulaty społeczne, jak tylko takie, które zawierają się w formułce „czego żądać od państwa”.

Edward Abramowski