Demokracja bezpośrednia we własnej grupie
W Polsce jest kilka grup politycznych, które chcą wprowadzenia demokracji bezpośredniej.
Obecnie największe z nich to:
- PolskaDB
- Wszyscy WON
- eParlament
Te i podobne im grupy od wielu lat próbowały wygrać następne wybory.
Ale niszowy temat, małe doświadczenie, niewielkie zaplecze, brak pieniędzy i duża konkurencja powodują, że szanse tych grup w walce politycznej są bardzo niskie – powiedzmy 1%.
Niestety za każdym razem ich horyzont czasowy kończy się na najbliższych wyborach. Nie posiadają planu na następne 10, 20 lat i najczęściej rozpadają się po pierwszej porażce.
Ich szanse dodatkowo zmniejsza to, że nie posiadają w swoich własnych szeregach demokracji bezpośredniej. Dla zwolenników referendów ten aspekt mógłby być ogromnym argumentem na rzecz większego zaangażowania. Przyjmijmy, że zwiększyłby szansę do 2%.
To nadal bardzo małe prawdopodobieństwo, ale posiadanie demokracji bezpośredniej we własnym gronie mogłoby wywołać kilka innych pozytywnych zjawisk:
- Grupa byłaby w stanie przetrwać jako całość do kolejnych wyborów.
- Struktury byłyby gotowe, bo istniałyby też do innych celów.
- Grupa mogłaby zająć się swoimi życiowymi sprawami pomiędzy wyborami.
- Gromadzenie pieniędzy stałoby się znacznie łatwiejsze.
- Jednoczenie grup stałoby się możliwe.
- Zmniejszyłoby to szanse na to, że lider zdradzi po wyborach.
Z biegiem czasu stałe struktury i dodatkowe korzyści płynące z demokracji bezpośredniej mogłyby podnieść szansę na sukces polityczny do bardziej realistycznych 5, 10, 20%.
Korzyści z posiadania demokracji bezpośredniej we własnym gronie wydają się oczywiste. Więc tym bardziej dziwi, że liderzy zakazują demokracji we własnych grupach. Tak właśnie stało się w e-parlamencie Janusza Zagórskiego. Mimo, że ludzie bardzo aktywnie walczyli o prawo do decydowania to Janusz nigdy się na to nie zgodził (pozdrawiam grupę Aktywni RWL).
Opór liderów grup przed wprowadzeniem demokracji bezpośredniej we własnych szeregach jest przedziwny i irracjonalny. Trudno się oprzeć wrażeniu, że ma jakieś drugie dno. Chyba czas, żeby coś zrobić w tej sprawie.
- Wiemy, że chcemy startu w wyborach.
- Wiemy, że jest w tym planie miejsce dla liderów.
- Jest jasne, że liderzy będą mieli uprzywilejowaną pozycję na listach wyborczych i tak dalej.
Te rzeczy są robione, wszystko idzie dobrze i jest zgodne z naszą wolą i wolą liderów. - Ale my, obywatele, chcemy mieć też demokrację bezpośrednią już teraz, w naszych grupach, od początku.
Demokracja bezpośrednia w naszych grupach spowoduje, że szanse na demokrację bezpośrednią w całym kraju znacząco się zwiększą.
Jeśli podoba Ci się ten pomysł, to wklej ten obrazek na swojej grupie.

