Wolność na ostrzu noża. Dlaczego „wąski korytarz” to jedyna droga do dobrobytu
Gdzie kończy się bezpieczny porządek, a zaczyna tyrania? Gdzie kończy się wolność jednostki, a zaczyna destrukcyjna anarchia? Na te pytania w swojej fundamentalnej teorii odpowiadają Daron Acemoglu i James A. Robinson. W koncepcji „wąskiego korytarza” pokazują, że wolność nie jest stanem naturalnym ani darem od losu – to permanentna wojna pozycyjna między potęgą państwa a siłą obywateli.
Ludzkość przez wieki miotała się między dwoma skrajnymi lękami. Z jednej strony paraliżowała nas wizja bezprawia – świata, w którym nie istnieją żadne reguły, a silniejszy bezkarnie pożera słabszego. Z drugiej strony, uciekając przed chaosem, regularnie oddawaliśmy pełnię władzy w ręce absolutnych władców, dyktatorów i biurokracji, budując systemy opresji.
Czy jesteśmy skazani na wieczny wybór między chaosem a batem? Laureaci Nagrody Nobla z ekonomii udowadniają, że istnieje trzecia droga. Jest nią jednak wyjątkowo wąska i wyboista ścieżka.
Bestia, którą musimy oswoić
W XVII wieku angielski filozof Thomas Hobbes ukuł pojęcie Lewiatana – biblijnego potwora, którym nazwał potężne, posiadające monopol na przemoc państwo. Hobbes uważał, że tylko taki surowy arbiter jest w stanie uchronić ludzi przed anarchią, w której życie człowieka jest „samotne, biedne, bezpańskie, brutalne i krótkie”.
Acemoglu i Robinson w książce „Wąski korytarz” idą o krok dalej. Zgadzają się, że Lewiatan (państwo) jest niezbędny do utrzymania porządku, tłumienia wewnętrznej przemocy i egzekwowania prawa. Jednak bez odpowiedniego nadzoru, ten sam obrońca błyskawicznie zamienia się w oprawcę. Staje się Despotycznym Lewiatanem, który zamiast chronić obywateli, zaczyna ich kontrolować, wyzyskiwać i odbierać im podmiotowość.
Z kolei całkowity brak państwa – Nieobecny Lewiatan – to prosta droga do anarchii. Wbrew pozorom nie ma tam wolności. Wolność jednostki zostaje wtedy zastąpiona przez „klatkę norm”: rodowe krwawe zemsty, prawo silniejszego, przesądy i permanentny strach przed przemocą ze strony sąsiada.
Sekrety Wąskiego Korytarza
Prawdziwa wolność i stabilny rozwój gospodarczy rodzą się wyłącznie wewnątrz wąskiego korytarza. To stan, w którym państwo i społeczeństwo współistnieją w dynamicznej równowadze. Twórcy teorii nazywają ten model Związanym Lewiatanem.
| WĄSKI KORYTARZ (WOLNOŚĆ) | |
|---|---|
ANARCHIASłabe państwo / silne tradycje |
DESPOTYZMSilne państwo / słabe społeczeństwo |
| ◀ Silniejsze społeczeństwo | Silniejsze państwo ▶ |
W korytarzu państwo ma wystarczająco dużo siły, by budować drogi, sądzić przestępców, pobierać podatki i chronić rynek przed monopolami. Jednocześnie społeczeństwo jest na tyle silne, zorganizowane i czujne, że potrafi to państwo kontrolować. Obywatele mają do dyspozycji wolne media, niezależne sądownictwo, prawo do protestu i uczciwe wybory. Państwo służy ludziom, a nie ludzie państwu.
Wejście do korytarza nie jest jednak jednorazowym sukcesem. Nie wystarczy napisać genialnej konstytucji.
Efekt Czerwonej Królowej
Utrzymanie się w korytarzu wymaga nieustannego wysiłku z obu stron. Nobliści porównują ten mechanizm do „Efektu Czerwonej Królowej” z powieści Alicja w Krainie Czarów Lewisa Carrolla, gdzie trzeba biec z całych sił, żeby tylko utrzymać się w tym samym miejscu.
Współczesny świat stawia przed nami coraz trudniejsze wyzwania: kryzysy migracyjne, cyberzagrożenia, rozwój sztucznej inteligencji czy konieczność transformacji energetycznej. Aby na nie odpowiedzieć, państwo musi rozbudowywać swój aparat, tworzyć nowe przepisy i zwiększać kompetencje służb. Staje się potężniejsze.
Jeśli w tym samym czasie społeczeństwo nie „pobiegnie” naprzód – jeśli obywatele staną się apatyczni, zrezygnują z kontroli, oddadzą swoją prywatność za obietnice socjalne lub chwilowe poczucie bezpieczeństwa – Lewiatan natychmiast zerwie więzy i wypadnie z korytarza w stronę despotyzmu.
Dlaczego to ważne właśnie dzisiaj?
Teoria wąskiego korytarza idealnie tłumaczy współczesne kryzysy. Widzimy kraje, które z korytarza wypadły lub nigdy do niego nie weszły. Z jednej strony mamy reżimy autorytarne, gdzie porządek buduje się strachem i inwigilacją obywateli. Z drugiej strony obserwujemy państwa upadłe, gdzie słabość instytucji doprowadziła do wojen domowych i chaosu.
Dla rozwiniętych demokracji koncepcja Acemoglu i Robinsona to poważne ostrzeżenie. Wolność nie jest dana raz na zawsze. Każde nagięcie prawa przez rządzących, każda próba uciszenia niezależnych sędziów czy wolnych mediów to krok w stronę despotyzmu. Z kolei populizm, polaryzacja i niszczenie zaufania do instytucji publicznych spychają nas w stronę anarchii.
Ochrona wolności to nieustanna, codzienna praca obywateli. Musimy dbać o to, by nasze państwo było silne i sprawne, ale jednocześnie musimy pilnować, by smycz, na której trzymamy Lewiatana, nigdy nie stała się zbyt luźna.
